Hotele odbijają się od dna
Luty 3, 2007
Po kilku latach posuchy branża hotelarska zaczęła odbijać się od dna. Powstają nowe, drogie hotele dla zagranicznych biznesmenów i tanie hotele ekonomiczne dla Polaków.
Według Hirena Prabhakara pieniądze w branży hotelarskiej “robią cztery gwiazdki”. Jego grupa IBB Hotels postawiła już taki hotel w Lublinie (następne powstaną w Poznaniu i w Gdańsku). Doba w luksusowej jedynce kosztuje od 300 do 640 zł. Z kolei Jean-Philippe Savoye, szef grupy hotelowej Orbis widzi źródło dochodu w tanich hotelach jedno- i dwugwiazdkowych, w których nocleg kosztuje niewiele ponad 100 zł za dobę.
Jeszcze w 1999 r. rentowność brutto branży sięgała 12 proc., a w 2002 r. spadła do 0,3 proc. Sieci hotelarskie licytowały się na różnego rodzaju promocje, w efekcie czego dwa lata temu nocleg w pięciogwiazdkowym hotelu kosztował tyle, co w obiekcie o trzech gwiazdkach.
Okazuje się jednak, że kryzys powoli mija, a zyski rosną. – Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – potwierdza Katarzyna Draba z Polskiej Organizacji Turystycznej. Źródłem sukcesu jest zdaniem hotelarzy przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, dzięki czemu rynek hotelowy nieco się rozruszał. Przybywa więcej zagranicznych turystów, zwłaszcza biznesmenów, którzy w tym roku mają według przewidywań zostawić u nas 3,7 mld dolarów.
POT przewiduje też, że będzie wzrastać m.in. turystyka zakupowa (już w 2006 r. takich wyjazdów było o 14 proc. więcej niż rok wcześniej). Poza gośćmi z krajów UE częściej mają nas odwiedzać mieszkańcy Rosji, Kanady, USA i Korei Południowej. A hoteli w Polsce jest mało. Według danych Instytutu Turystyki na 10 tys. mieszkańców przypada ok. 40 miejsc hotelowych. Budowę nowych obiektów planują więc duzi i mali uczestnicy rynku. Stawiają m.in. na Wrocław, Kraków, Gdańsk, Szczecin, Poznań, Białystok i Rzeszów.
źródło: Gazeta.pl



Skomentuj ten artykul